Rondo Ruut CF2 – recenzja długodystansowa

Ruut CF2 – używany zgodnie z przeznaczeniem, czyli na asfaltach, szutrach i bezdrożach całej Polski. Przez 12 miesięcy służył zarówno do codziennych przelotów, jak też targając sakwy na wielodniowych ultramaratonach.
Jak sprawdził się czarny rumak spod znaku gdańskiej marki Rondo po przejechaniu 12 500 km?

Jako posiadacz przełajówki, używałem jej do wszystkiego – od ustawek szosowych po pseudo-mtb. Wystartowałem na niej również w gdyńskim Iron Manie 70.3, robiąc łączny czas 5:18. W związku z triathlonowymi ambicjami, chodziła mi po głowie nowa szosówka lub nawet rower czasowy.
Kiedy na jednym ze wspólnych przejazdów znajomy pochwalił się swoim gravelem, zastanawiałem się o co w tym chodzi. „Przecież nie ma żadnej różnicy pomiędzy jego, a moim rowerem” – pomyślałem, wypytując go o wrażenia. To był moment, kiedy zacząłem przyglądać się bliżej nurtowi, który obecnie nosi znamiona fali powodziowej. Cały rowerowy świat został ogarnięty przez gravel. Wciągnęło i mnie. Triathlon musi poczekać. Nie żałuję!

MIŁOŚĆ (NIE) OD PIERWSZEGO WEJRZENIA

Moje pierwsze analizy poszły w kierunku wyjaśnienia, czy w ogóle warto zawracać sobie głowę gravelem, mając przełajówkę. Używałem Accenta CX-One i byłem z niego bardzo zadowolony. Solidna aluminiowa rama, osprzęt SRAM Rival, dwa zestawy opon (Vittoria do tereniu i Bontragery Roubaix Pro na szosę i szuter) robiły robotę.

Jednak pięknych Ruutów pojawiało się wokół mnie coraz więcej. Kusiły, ale ja opierałem sie dzielnie.

Ostatecznie uległem. Z uwagi na plany bikepackingowe na sezon 2020, mój wybór padł na nowość ze stajni Accenta, czyli Freaka. Niestety ten model był niedostępny jesienią. Nikt w sieci sprzedaży, z kim udało mi się nawiązać kontakt nie wiedział, kiedy będzie można go kupić.  Odwiedziłem więc biuro marki Rondo. Pomyślałem, że skoro rower wygląda wyjątkowo i niepowtarzalnie, a ludzie, którzy go stworzyli to pozytywni riderzy z Gdańska, to musi być znak. Ostatecznie Maciek, zajmujący się współpracą handlową, po kilku wspólnych przejazdach na Gravelondo, skierował mnie do Velomanii w Gdyni. Tam poznałem pozytywną ekipę, zakręconą na punkcie rowerów i kolarstwa. W ten sposób nabyłem swojego nowego rumaka.

Pamiętam godzinne analizy specyfikacji różnych rowerów. Teraz uważam, że jeśli coś Ci się podoba, nie warto analizować.
Lepiej spędzić ten czas w terenie i kolekcjonować wspomnienia, zamiast zrzutów ekranu. 😉

DLACZEGO GRAVEL?

Z każdym pokonanym kilometrem coraz bardziej rozumiałem zarówno niuanse, jak i istotne elementy, które różnią gravel od cx. Teraz, z perspektywy czasu, mogę śmiało stwierdzić, że pomimo, iż na pierwszy rzut oka obie kategorie rowerów są podobne, faktycznie różnice są wyraźne i odczuwalne.

Geometria

Mówiąc krótko, gravel jest znacznie bliżej szosy pomimo, że oba rowery (szutrowe i przełajowe) mają tzw. „baranka”. Szutrówki są dłuższe i bardziej stabilne od swoich przełajowych odpowiedników. Mają też mniejszy kąt główki ramy, co wpływa na prowadzenie – co do zasady są mniej zwrotne, ale też mniej nerwowe. Wyciągnięta pozycja kolarza, szeroka kierownica, szerokie opony sprawiają, że taki rower idealnie sprawdza się podczas wielogodzinnych szutrowych wypraw.

Moje subiektywne odczucie to stabilność i przewidywalność, niepozbawiona dynamiki i pazura. Powiedziałbym, że Ruut, w porównaniu z CX-One, jest dużo bardziej stonowany, ale na pewno nie nudny, a może nawet bardziej żwawy na prostej. Zdaję sobie sprawę, że opis emocji związanych z prowadzeniem roweru przypomina tekst reklamy perfum – trzeba samemu spróbować, aby je naprawdę poczuć i polubić.

Wielofunkcyjność

Rondo Ruut służy mi zarówno jako commuter, jak też prawie-szosa lub trochę-mtb. Oczywiście nie twierdzę, że nie ma swoich ograniczeń, zwłaszcza w trudnym terenie. Jednak jego uniwersalność sprawia, że ten czarny rumak jest obecnie moim jedynym rowerem. Z coraz bogatszej oferty ultramaratonów na 2021 rok, posiadanie wyłącznie gravela dyskwalifikuje mnie jedynie ze startu w Carpatia Divide. Chociaż, pewnie przy silnej woli i mocnych mięśniach korpusu, jak też kilku zapasowych dętkach, dałbym radę. 😉

Jadąc na prawie-szosie z oponami 40 mm, niestraszne Ci są przeszkody w postaci torów, ubytków nawierzchni, czy krawężników lub korzeni. Oczywiście wszystko do pewnego stopnia – zdarzyło mi się zaliczyć „snejka” na nierównych płytach betonowych przy dużej prędkości. Ale wina leży po stronie operatora sprzętu – ot, głupi błąd w technice jazdy. Przy poprawnym prowadzeniu byle przeszkoda lub nierówność nawierzchni nie poczynią żadnych szkód.

Napęd

Z napędami jest jak z kolorami lub muzyką – o gustach się nie dyskutuje, dlatego pozwól, że nie rozwinę dysputy na temat wyższości 1x nad systemami dwurzędowymi lub odwrotnie. Osobiście uwielbiam 1x od SRAM-a za kilka rzeczy:

  • brak przedniej przerzutki i linki sprawia, że rower jest lżejszy,
  • brak przerzutki to mniej elementów, które mogą ulec awarii,
  • jednorzędowa korba to również mniejsza masa,
  • zakres przełożeń jest dla mnie wystarczający, nawet po zmianie kasety na 11-36 (przód 40T),
  • manetki typu Double Tap – po prostu je lubię,
  • sposób zmiany biegów (nieco twardy w porównaniu z Shimano) – subiektywnie bardzo lubię
Osobiście lubię napędy 1x, jednak fani GRX-a równiez znajda w ofercie Ruuta coś dla siebie

Dla wszystkich, którzy pokochali GRX lub po prostu wolą opcje dwurzędowe, dobra wiadomość – od 2021 Ruut-y dostępne są również z napędami Shimano – zobacz modele tutaj. Mając wybór, zdecydowanie pozostałbym jednak przy SRAM-ie 1x.

Koła i opony

W standardzie Ruut CF2 wyposażony jest w aluminiowe koła Rondo z charakterystycznymi kolorowymi piastami. W modelach 2018, 2019 i 2020 były wielokolorowe, w obecnej ofercie są jednokolorowe. Nie jestem specjalistą w sferze kół. Wiem, że powinny być lekkie i sztywne. Czy koła Rondo takie są? W pewnym stopniu z pewnością tak. Na pewno spełniają swoją funkcję i nigdy mnie nie zawiodły.

Lubię różne opony (trochę tak, jak niektóre kobiety lubią różne buty ;)), dlatego kupiłem drugą parę kół od Dandy Horse – model Hiperion GT. Obywa zestawy z powodzeniem służą mi podczas wszelkiego rodzaju podróży.

Standardowe opony Panaracer Gravelking 35 mm zamieniłem po kilku niebezpiecznych uślizgach na obecnie używane jako OEM-owe WTB Nano 40 mm. Trzecią parą w sezonie 2020 były dla mnie WTB Byway 44 mm – prawie slicki, które idealnie sprawdziły się m.in. na Wiśle 1200, czy podczas objazdu Great Lakes Gravel. Z powodu mechanicznego uszkodzenia tylnej opony, zmieniłem je niedawno na Zipp Tangente Course G40. Po przejechaniu ok. 2-3 tys. km, naprawdę je sobie chwalę.

Zipp Tangente Course G40 osadzone z dętkami na Dandy Horse Hiperion GT
Dętki, czy mleko?

Na dystansie ok 12 500 km złapałem 3 gumy jeżdżąc na dętkach. Nie stosowałem mleczka, ale nie wykluczam tego w przyszłym sezonie, kiedy skomponuję koła startowe. Dyskusja w temacie wyższości mleka nad dętkami lub odwrotnie na tym etapie nie ma dla mnie większego znaczenia. Nie zamykam się przed żadną z tych opcji.

CO ZMIENIŁEM?

Sztyca

Już w momencie zakupu zdecydowałem się na zmianę sztycy z oryginalnej aluminiowej na karbonową marki BBB. Nie jestem w stanie powiedzieć, na ile odczucie komfortu podczas jazdy w terenie wynika z karbonowej ramy, a na ile ze sztycy, która teoretycznie dodatkowo pracuje. Fakt jest taki, że różnica pomiędzy aluminiowym CX-One a karbonowym Ruutem jest bardzo wyraźna. Wszystko jest jakby… gładsze.

Oryginalne siodło Fabric Scoop Flat CR-MO przypasowało mi idealnie.

Kokpit

Już po kilku jazdach zauważyłem, że nie leży mi oryginalna kierownica Rondo, która przypominała bardziej przełajową. Po analizie rynku (nie wiedziałem do tego momentu, że na rynku jest tyle różnych kierownic 🤯), wybrałem wygodną, grawelową kierownicę z odchyleniem (tzw. flarą) marki Pro – PLT Discover 440 mm. Dzięki mniejszemu dropowi, mniejszej głębokości gięcia i bardziej poziomemu prowadzeniu, sprawdza się idealnie podczas długich przejazdów przy dolnym chwycie.  Nowy kokpit powstał w oparciu o aluminiowy mostek Accent Execute. Zanim jednak ruszyłem w drogę, nawinąłem owijkę Supracaz Super Sticky Kush. To okazało się błędem – w brązowej odmianie wygląda ładnie, ale jest nietrwała.

Kierownica o szerokości 440 mm i odchyleniu (wygięciu) 12 stopni mieści nawet dużo większą sakwę i daje poczucie kontroli w trudnym terenie

Pierwsze przetarcia pojawiły się po ok. 150-200 km. Co prawda u dystrybutora uzyskałem sugestię, że może to przez jeżdżenie w rękawiczkach (sic!), jednak w ramach reklamacji przysłano mi nową taśmę. Po wymianie efekt był podobny. Z tego powodu od dłuższego czasu używam gravelowej owijki Cinelli Hobo Alphabet Volée – sprawdza się znakomicie, pomimo przebiegu kilku tysięcy kilometrów i odwrotnym kierunku nawinięcia (z tym mam zawsze problem i uczę się za każdym razem od nowa 😂 🧐). FYI, oryginalna owijka spisywała się świetnie i jedynym powodem zmiany była wymiana kierownicy.

Tarcze hamulcowe

Zmiana tarcz hamulcowych z OEM-owych na SRAM Centerline X Rounded wynikała jedynie ze względów estetycznych i raczej nie ma żadnego znaczenia w działaniu hamulców Sram Rival. Już przy seryjnym wyposażeniu są bardzo dobre i nie wymagają dalszych upgrade’ów.

Mocowanie koszyków

Przy zamontowanej sakwie wewnątrz ramy, korzystanie z bidonu zamocowanego na rurze podsiodłowej jest prawie niemożliwe – bidon jest za wysoko. Niektóre rowery gravelowe przewidują alternatywne punkty mocowania koszyka. W Ruucie nie ma takiej opcji, więc z użyciem taśmy izolacyjnej oraz opasek zaciskowych, rozwiązałem sprawę w sposób widoczny na zdjęciu poniżej. Zdaję sobie sprawę, że istnieją adaptery, które pozwalają w nieco bardziej cywilizowany sposób zmienić pozycję koszyka. 😉

Prosta przeróbka mocowania koszyka. Zwróć uwagę na zabezpieczenia ramy, również do zamocowania trzeciego koszyka pod ramą

Koła

Dodatkowa para kół Dandy Horse Hiperion GT to wygodne rozwiązanie, kiedy chcesz szybko zmienić przeznaczenie roweru, np. z treningu szosowego na jazdę w terenie.

Koła Dandy Horse Hiperion GT 700C

USTERKI

Opisana w relacji z Pomorskiej 500 przygoda z kółeczkiem od przerzutki była jedynym (nie licząc przebitych dętek) defektem podczas jazdy. Nie była to awaria stricte roweru Rondo, tylko napędu SRAM. Dla wyjaśnienia, kółka serwisowałem co kilkaset kilometrów przebiegu, zgodnie z zaleceniami producenta. Ostatni serwis (czyszczenie, smarowanie) miał miejsce tuż przed feralnym startem. Z tego względu mogę uważać, że oryginalne kółka SRAM są po prostu podatne na zatarcie przy jeździe gravelowej. Ostatecznie po usterce zamontowałem nową parę oryginalnych kółek, które wytrzymały ok. 2 000 km. Dolne ponownie było w bardzo złym stanie (obracało się z dużym oporem i czuć było charakterystyczne „ząbkowanie”. Obecnie miejsce oryginału (komplet za prawie 200 zł) zajęło kółeczko Shimano (komplet za 20 zł), które póki co nie wykazuje oznak nadmiernego zmęczenia. 🤫

Na jednym biegu, ale jechał 😅

WRAŻENIA PO ROKU

Po roku użytkowania Rondo Ruut CF2 mogę śmiało powiedzieć, że nie szukam alternatywy. Rower jest nie tylko zwarty i solidny, ale też komfortowy i, co ważne dla mnie, ładny. Oczywiście dochodzimy do subiektywnej oceny walorów artystycznych – niektórym podoba się Merida Silex, więc nie ma co dyskutować. Dla mnie Ruut jest atrakcyjny i oprócz przyjemności z jazdy dobrym rowerem, odczuwam przyjemność z jazdy ładnym produktem trójmiejskiej firmy, zdobywającej uznanie nie tylko w Polsce. No i ten kolor – czarny mat… 😍

Ruut służył mi niezawodnie (poza wspomnianym kółeczkiem 🤣) przez ponad 12 500 km i jestem pewien, że posłuży mi znacznie dłużej. Oczywiście przy regularnym serwisie. Do tej pory zajechałem jedną kasetę Sunrace 11-36, z której jestem bardzo zadowolony, trzy łańcuchy i zębatkę korby. Korzystając z rozpoczynającego się sezonu przełajowego, postanowiłem dojechać te podzespoły, aby wymienić za jednym razem wszystkie wspomniane elementy napędowej układanki.

Czarny szutrowiec na czarnej szutrówce – dobrze, że mam światełka 😉

CO BYM ZMIENIŁ

  •  W modelu 2019 nie ma punktów mocowania błotników, czy bagażnika. Zostało to zmienione w modelu 2020 i późniejszych,
  • O ile mój rower mieści teoretycznie opony do 40 mm, praktycznie używałem WTB Byway 44 mm. Skutkowało to jednak zapychaniem się tylnego trójkąta podczas jazdy w błotnistym terenie. W nowszych modelach powiększono prześwit ramy.
  • Rondo Twintip Carbon – widelec ze zmienną geometrią. Nie używałem ani razu bardziej agresywnego ustawienia i chętnie zamieniłbym widelec na tradycyjny, lżejszy, może bardziej podatny na tłumienie nierówności.
  • Mocowanie koszyków – mile widziane alternatywne otwory oraz możliwość zamocowania trzeciego koszyka.

PODSUMOWANIE

Liczy się droga

Jak w każdej przygodzie, liczy się droga i wspomnienia. Dobry sprzęt nie jest niezbędny, ale pomaga zapomnieć o kwestiach technicznych i ułatwia skupienie na pięknie drogi, którą pokonujesz. Dlatego jeśli chodzi Ci po głowie zmiana lub zakup – szybko zrób analizę rynku, dokonaj transakcji i ruszaj w drogę. Jeśli masz już rower, tym bardziej nie pozwól analizie uziemić Cię w domu. Przygoda czeka!

Latest articles

Related articles

spot_img